Hey Tuki zmienia zasady gry w miejskiej logistyce

Głębokie spojrzenie na innowacje w e-commerce. Rozmawiamy o rowerach cargo, dark storach i ekologii. Dostawy ostatniej mili w nowym wydaniu.

Współczesne miasta borykają się z ogromnymi wyzwaniami infrastrukturalnymi. Codziennie tysiące samochodów dostawczych przemierzają wąskie ulice. Generują hałas, spaliny i gigantyczne korki. Z drugiej strony mamy rosnące oczekiwania konsumentów. Chcemy otrzymywać nasze zamówienia z internetu niemal natychmiast. Ten dysonans stanowił przez długi czas nierozwiązywalny problem. Dopiero pojawienie się innowacyjnych firm zmieniło ten stan rzeczy. Jedną z nich jest poznańska firma Hey Tuki. To zespół pasjonatów zdeterminowanych, aby oczyścić nasze miasta. Stawiają na miękki, przyjazny urbanizm. Łączą zaawansowaną technologię z ekologicznym transportem. Wykorzystują elektryczne rowery cargo i małe furgonetki. Tworzą gęstą sieć mikro-hubów. Dostarczają przesyłki wprost do drzwi klientów. Robią to szybko, cicho i z uśmiechem. Spotkałam się z założycielem Hey Tuki, Maciejem Kowalskim. Rozmawialiśmy o przyszłości, która już nadeszła.

Portret Macieja Kowalskiego w biurze Hey Tuki

Początki wizji i narodziny pomysłu

Katarzyna Wiśniewska

Macieju, opowiedz mi o tym jednym momencie, kiedy zrozumiałeś, że musisz założyć Hey Tuki. Wiele osób widzi problemy, ale mało kto decyduje się na radykalne kroki. Skąd wzięła się ta iskra.

Maciej Kowalski

Wszystko zaczęło się w pewne deszczowe popołudnie w Poznaniu. Siedziałem w kawiarni przy ulicy Głogowskiej. Obserwowałem przez szybę ogromny chaos komunikacyjny. Wielka ciężarówka kurierska zablokowała całą ulicę. Kierowca próbował zaparkować na wąskim chodniku. Piesi musieli omijać pojazd wchodząc na jezdnię. Samochody za ciężarówką trąbiły z niecierpliwości. Atmosfera była niezwykle napięta. Pomyślałem wtedy, że ten system po prostu nie działa. E-commerce rośnie w niesamowitym tempie. Zamawiamy wszystko, od elektroniki po świeże warzywa. Jednak system dostaw opiera się na technologii sprzed kilkudziesięciu lat.

Zacząłem zgłębiać temat logistyki miejskiej. Czytałem raporty naukowe i analizy urbanistyczne. Dowiedziałem się, że dostawy ostatniej mili odpowiadają za znaczną część zanieczyszczeń. Generują również gigantyczne koszty dla firm logistycznych. Postanowiłem poszukać alternatywy. Analizowałem modele z Kopenhagi i Amsterdamu. Tam rowery cargo są naturalnym elementem krajobrazu. Pomyślałem, dlaczego nie przenieść tego na nasz grunt. Polska rozwija się dynamicznie i jesteśmy gotowi na innowacje.

Tak narodziła się idea przyjaznego urbanizmu. Chcieliśmy stworzyć firmę, która nie walczy z miastem. Firmę, która współpracuje z tkanką miejską. Wybór nazwy Hey Tuki miał odzwierciedlać naszą filozofię. Miało być radośnie, prosto i nowocześnie. Połączyliśmy ciemny grafit, symbolizujący asfalt i solidność. Zestawiliśmy go z kolorem mandarynkowym, który daje energię. Mleczna biel stanowi tło dla naszej czystej intencji. Zebrałem zespół pasjonatów i zaczęliśmy testy. Pierwsze paczki dostarczałem osobiście na zwykłym rowerze z przyczepką.

Katarzyna Wiśniewska

To wymagało ogromnej odwagi. Jak otoczenie zareagowało na ten pomysł. Czy inwestorzy rozumieli, że rower może zastąpić furgonetkę.

Maciej Kowalski

Początki były niezwykle trudne. Większość tradycyjnych analityków pukała się w czoło. Twierdzili, że rowerem nie da się przewieźć wystarczającej liczby paczek. Przekonywali, że w Polsce pogoda nie pozwala na takie operacje przez cały rok. Musieliśmy udowodnić im, że się mylą. Zbudowaliśmy zaawansowany model matematyczny. Udowodniliśmy, że rower cargo w ścisłym centrum porusza się szybciej niż samochód. Nie traci czasu na szukanie miejsca parkingowego. Może wjeżdżać w strefy wyłączone z ruchu kołowego. Korzysta ze skrótów przez parki i deptaki.

Gdy pokazaliśmy pierwsze twarde dane z naszych pilotażowych dostaw, sytuacja się zmieniła. Nagle okazało się, że nasza efektywność jest o trzydzieści procent wyższa. Wtedy pojawili się pierwsi partnerzy z branży e-commerce. Zrozumieli, że możemy dostarczyć ich produkt szybciej i taniej. Dodatkowo dawaliśmy im ogromną wartość wizerunkową. Stali się firmami wspierającymi zrównoważony rozwój. Dziś współpracujemy z największymi markami w regionie. A nasz pomysł z małego eksperymentu stał się standardem.

Nie chcieliśmy być kolejną korporacją logistyczną. Zależało nam na budowaniu relacji z lokalną społecznością. Zrozumieliśmy, że przyjazny urbanizm to przyszłość naszych miast.

Maciej Kowalski, założyciel Hey Tuki

Problem ostatniej mili w wielkim mieście

Katarzyna Wiśniewska

Termin ostatnia mila jest często używany w branży. Wyjaśnijmy czytelnikom, co dokładnie oznacza. Dlaczego jest to najtrudniejszy i najdroższy etap całego łańcucha dostaw.

Maciej Kowalski

Ostatnia mila to końcowy etap podróży paczki. To moment, w którym przesyłka opuszcza lokalne centrum dystrybucji. Zmierza bezpośrednio do rąk klienta końcowego. Brzmi to prosto, ale w rzeczywistości to logistyczny koszmar. Wyobraźmy sobie, że wielki kontener płynie z Azji do Europy. To tysiące kilometrów pokonywanych w sposób bardzo zoptymalizowany. Koszt transportu jednej paczki na tym etapie to ułamki groszy. Potem paczki trafiają na ciężarówki i jadą do magazynów krajowych. Nadal operujemy na dużych liczbach i pełnej optymalizacji.

Problem zaczyna się w samym mieście. Paczki z jednego samochodu muszą trafić pod sto różnych adresów. Każdy adres to osobny problem do rozwiązania. Zamknięta brama na osiedlu. Brak miejsca do parkowania. Korek na głównym skrzyżowaniu. Klient, którego nie ma w domu. Zepsuta winda w wieżowcu na dziesiątym piętrze. To wszystko sprawia, że ostatnia mila generuje ponad połowę całkowitych kosztów logistycznych.

Dodatkowo to właśnie ten etap najbardziej obciąża środowisko miejskie. Kierowcy krążą po tych samych ulicach, szukając parkingu. Silniki pracują na biegu jałowym. Z tego powodu uznaliśmy, że ten element łańcucha wymaga całkowitej przebudowy. Zamiast wysyłać jedną dużą furgonetkę, wysyłamy pięć zwinnych rowerów. Każdy z nich obsługuje swój własny, bardzo mały i gęsty mikro-rejon. Dzięki temu nasi kurierzy znają swoje rewiry na pamięć. Wiedzą, o której otwierają się konkretne szlabany. Znają portierów i skróty. To lokalna wiedza jest naszym największym zasobem.

Katarzyna Wiśniewska

Jak w takim razie e-commerce wpłynął na pogłębienie się tego problemu. Czy pandemia zmieniła zasady gry bezpowrotnie.

Maciej Kowalski

Zdecydowanie tak. Pandemia przyspieszyła zmiany, które i tak by nadeszły. Z dnia na dzień ludzie musieli przenieść swoje zakupy do sieci. Nawet ci, którzy wcześniej byli sceptyczni wobec e-commerce. Nauczyliśmy się kupować w internecie dosłownie wszystko. Spożywkę, chemię, leki, karmę dla zwierząt. To sprawiło, że wolumen przesyłek wzrósł lawinowo. Miasta nie były przygotowane na taki przyrost ruchu dostawczego.

Co więcej, zmieniły się oczekiwania. Kiedyś czekaliśmy na paczkę trzy lub cztery dni. Dziś standardem jest dostawa na następny dzień. W modelu q-commerce oczekujemy dostawy w kilkanaście minut. Dlatego tradycyjne modele oparte na sortowniach pod miastem przestały działać. Aby dostarczyć coś w kwadrans, towar musi być już w centrum miasta. Właśnie dlatego pojęcie logistyki uległo transformacji. My w Hey Tuki od początku budowaliśmy naszą sieć na tych nowych zasadach. Jesteśmy blisko klienta, dosłownie za rogiem.

Rowery cargo i elektromobilność

Katarzyna Wiśniewska

Porozmawiajmy o waszej flocie. Co dokładnie jeździ w barwach Hey Tuki po ulicach Poznania. Jakie maszyny wybieracie i dlaczego.

Maciej Kowalski

Nasza flota to nasz powód do dumy. Opiera się na dwóch głównych filarach. Pierwszy to zaawansowane elektryczne rowery cargo. Drugi to lekkie pojazdy elektryczne typu LCV. Zacznijmy od rowerów, bo to one budzą największe zainteresowanie. Korzystamy z pojazdów zaprojektowanych specjalnie do ciężkiej pracy. To nie są zwykłe rowery z koszykiem. Mają potężne ramy, zawieszenie z motocykli i mocne hamulce tarczowe. Ich przestrzeń ładunkowa pozwala zabrać kilkadziesiąt paczek jednocześnie.

Napęd elektryczny w tych rowerach jest kluczowy. Kurier nie musi polegać tylko na sile własnych mięśni. Silnik wspomaga pedałowanie, co pozwala pokonywać wzniesienia bez wysiłku. Dzięki temu nasi pracownicy nie są wyczerpani po kilku godzinach pracy. Mają siłę, by uśmiechnąć się do klienta i wnieść paczkę po schodach. Zastosowaliśmy również system wymiennych baterii. Kiedy kurier wraca do hubu po nową partię paczek, po prostu wymienia akumulator. Zajmuje to dosłownie dziesięć sekund. Nie tracimy czasu na wielogodzinne ładowanie pojazdów podłączonych do gniazdka.

Z kolei lekkie pojazdy elektryczne używane są do nieco cięższych zadań. Przewozimy nimi gabaryty oraz zasilamy nasze lokalne huby. Są całkowicie bezemisyjne i ciche. Pomalowaliśmy je na nasz charakterystyczny, matowy grafit. Dodaliśmy jaskrawe, mandarynkowe akcenty. Dzięki temu są doskonale widoczne, ale nie rażą swoim wyglądem. Idealnie wpisują się w nowoczesną, miejską estetykę.

Katarzyna Wiśniewska

Zauważyłam, że wasze pojazdy mają bardzo zaokrąglone kształty. Czy to tylko kwestia designu, czy stoi za tym coś więcej.

Maciej Kowalski

Znakomita obserwacja. Nic w Hey Tuki nie jest przypadkowe. Motyw miękkiego urbanizmu przenieśliśmy bezpośrednio na sprzęt. Ostre krawędzie w tradycyjnych furgonetkach bywają niebezpieczne. Zarówno dla pieszych w razie kolizji, jak i w odbiorze wizualnym. Są agresywne i dominujące.

Nasze zabudowy cargo są zaokrąglone. Zmniejsza to opór powietrza, co przy napędzie elektrycznym ma ogromne znaczenie. Zyskujemy dzięki temu dodatkowe kilometry zasięgu. Przede wszystkim jednak, obłe kształty są odbierane jako bardziej przyjazne. Psychologia przestrzeni miejskiej wyraźnie wskazuje na ten aspekt. Chcemy, by nasza flota przypominała nowoczesne, miejskie gadżety. Ma wzbudzać sympatię, a nie irytację. Dzieci na ulicach często machają do naszych kurierów. To najlepszy dowód na to, że nasz projekt wizualny działa.

Nowoczesny rower cargo Hey Tuki na ulicach miasta

Architektura miejskich dark storów

Katarzyna Wiśniewska

Wspomniałeś o mikro-hubach i dark storach. Czym dokładnie różnią się one od tradycyjnych magazynów. Gdzie ukrywacie je w centrum miasta.

Maciej Kowalski

Tradycyjny magazyn to ogromna hala na obrzeżach miasta. Wymaga setek hektarów terenu i dostępu do autostrady. Dark store lub mikro-hub to coś zupełnie innego. To niewielka przestrzeń, często mająca zaledwie sto metrów kwadratowych. Lokalizujemy je w sercu gęsto zaludnionych dzielnic. Często wykorzystujemy nieużywane lokale usługowe, stare parkingi podziemne czy pustostany. Rewitalizujemy te miejsca, nadając im nową funkcję.

Wewnątrz panuje absolutny porządek i zaawansowana technologia. Regały są zoptymalizowane pod szybkie kompletowanie zamówień. Nie ma tam klientów detalicznych. Nie ma kas fiskalnych ani tradycyjnych witryn. Stąd wywodzi się nazwa dark store. Są to sklepy zamknięte dla osób z zewnątrz. Służą wyłącznie jako punkty dystrybucyjne dla naszych kurierów.

Towar trafia do nich nocą, kiedy ruch na ulicach jest minimalny. Nasze elektryczne vany bezszelestnie dowożą zaopatrzenie. O poranku huby są pełne gotowych do wydania produktów. Gdy klient składa zamówienie w swoim ulubionym e-sklepie, system szuka najbliższego huba. Jeśli produkt jest dostępny na miejscu, pakowanie trwa kilka minut. Kurier na rowerze cargo podjeżdża po paczkę. Piętnaście minut później puka do drzwi klienta. To zupełnie nowa jakość usług logistycznych.

Katarzyna Wiśniewska

Czy mieszkańcy okolicznych budynków nie narzekają na uciążliwość takich miejsc. Zazwyczaj magazyn kojarzy się z hałasem.

Maciej Kowalski

To było nasze największe wyzwanie podczas projektowania sieci. Wiedzieliśmy, że musimy być niewidzialni i niesłyszalni. Dlatego całkowicie zrezygnowaliśmy z wózków widłowych o napędzie spalinowym. Wszystkie nasze operacje przenoszenia towaru wewnątrz odbywają się ręcznie lub elektrycznie. Używamy specjalnych kółek z miękkiej gumy w wózkach transportowych. Zmniejsza to poziom hałasu niemal do zera.

Ponadto starannie dobieramy lokalizacje. Izolujemy akustycznie pomieszczenia, w których następuje przeładunek. Nasi pracownicy przechodzą specjalne szkolenia z cichej pracy. Dbamy o czystość wokół naszych hubów. Często mieszkańcy kamienicy nawet nie wiedzą, że na parterze działa nasza stacja. Dopiero gdy sami zamówią przesyłkę i zjawimy się po trzech minutach, rozumieją mechanizm. To buduje niesamowite zaufanie lokalnej społeczności. Stajemy się dobrym sąsiadem.

Ostatnia mila generuje ponad połowę całkowitych kosztów logistycznych. Zamiast wysyłać jedną dużą furgonetkę, wysyłamy pięć zwinnych rowerów. To zmienia absolutnie wszystko.

Technologia i optymalizacja tras

Katarzyna Wiśniewska

Rozwiązaliście problem sprzętu i przestrzeni. Ale jak zarządzacie tym chaosem w czasie rzeczywistym. Technologia musi odgrywać w Hey Tuki kluczową rolę.

Maciej Kowalski

Bez naszej autorskiej technologii cały ten system by upadł. Zatrudniamy wybitnych programistów i analityków danych. Zbudowaliśmy system nerwowy, który nadzoruje każdą operację. Sercem układu jest algorytm dynamicznego routingu. Kiedy wpada nowe zamówienie, system nie przypisuje go w sposób statyczny. Analizuje pozycję wszystkich aktywnych kurierów. Sprawdza ich aktualne obciążenie i poziom naładowania baterii. Ocenia natężenie ruchu drogowego i prognozę pogody.

Nasz system wykracza poza standardowe mapy cyfrowe. Mapy drogowe są stworzone dla samochodów. Nie uwzględniają wielu ścieżek rowerowych, przejazdów przez parki czy specyfiki chodników. My stworzyliśmy własną, niezwykle szczegółową mapę topografii miejskiej. Nasi kurierzy codziennie ją aktualizują. Jeśli ktoś postawi rusztowanie na ulicy, kurier zaznacza to w aplikacji. Kolejny kierowca omija już tę przeszkodzę bez straty czasu. To system oparty na mądrości zbiorowej naszego zespołu.

Algorytm potrafi połączyć ze sobą zamówienia z różnych sklepów. Jeżeli sąsiad z naprzeciwka zamówił książkę, a ty zamawiasz kawę z palarni. Nasz system łączy te dwie paczki u jednego kuriera. Minimalizujemy puste przebiegi i skracamy dystans. Wykorzystujemy również uczenie maszynowe do przewidywania popytu. Wiemy, w jakich godzinach i w jakich dzielnicach będzie najwięcej zamówień. Wysyłamy tam odpowiednio wcześniej puste rowery, by były gotowe do akcji.

Katarzyna Wiśniewska

Czyli technologia w pełni automatyzuje pracę kuriera. Czy maszyny i algorytmy nie zastąpią niedługo czynnika ludzkiego.

Maciej Kowalski

Wręcz przeciwnie. Technologia w Hey Tuki ma służyć człowiekowi, a nie go zastępować. Nazywamy to technologią wspomagającą. Aplikacja ma zdjąć z kuriera stres związany z planowaniem. Nie musi zastanawiać się, w jakiej kolejności odwiedzić adresy. Dostaje gotowy, idealny plan działania. Dzięki temu może skupić się na tym, w czym maszyna jest bezradna. Na uśmiechu. Na uprzejmej wymianie zdań z klientem. Na empatii.

Dostawa to często jedyny fizyczny punkt styku klienta z marką e-commerce. Możesz mieć najpiękniejszą stronę internetową i wspaniały produkt. Jeśli dostawca będzie opryskliwy, klient zapamięta tylko to złe doświadczenie. Dlatego zdejmujemy z naszych ludzi presję. Dajemy im świetne narzędzia, wygodny sprzęt i jasne procedury. Zostawiamy im energię na to, by być ambasadorami naszej misji. Żaden dron ani autonomiczny robot nie potrafi jeszcze pożyczyć miłego dnia w tak szczery sposób.

Wnętrze mikro-hubu logistycznego Hey Tuki

Kultura pracy i szacunek dla kurierów

Katarzyna Wiśniewska

Wspomniałeś o ambasadorach misji. Branża kurierska słynie z ogromnej rotacji i trudnych warunków pracy. Jak udaje wam się utrzymać zaangażowany zespół.

Maciej Kowalski

To prawda, branża logistyczna ma bardzo złą reputację pod względem traktowania pracowników. Często kurierzy traktowani są jak tania siła robocza. My od samego początku powiedzieliśmy temu modelowi stanowcze nie. Rozumiemy, że bez naszych ludzi nie mamy biznesu. Mają bezpośredni kontakt z wartościowym towarem i z naszymi klientami. Dlatego oferujemy przejrzyste i stabilne warunki zatrudnienia. Płacimy powyżej średniej rynkowej.

Inwestujemy w odzież roboczą najwyższej jakości. Nasi pracownicy jeżdżą w każdych warunkach pogodowych. Muszą czuć się komfortowo i bezpiecznie. Kupujemy oddychające kurtki, nowoczesne kaski i wygodne buty. Każdy hub wyposażony jest w strefę relaksu, gdzie można napić się gorącej kawy i odpocząć. Regularnie serwisujemy nasz sprzęt, by zapobiec wypadkom. Nie obciążamy pracowników karami za opóźnienia wynikające z siły wyższej.

Stworzyliśmy wewnątrz firmy kulturę otwartego dialogu. Każdy kurier ma prawo zgłosić pomysł na usprawnienie procesu. Wielokrotnie wdrażaliśmy ich sugestie do naszej aplikacji. Dzięki temu czują się współtwórcami sukcesu Hey Tuki. Mamy bardzo niską rotację kadrową. Nasi ludzie pracują z nami miesiącami, a nawet latami. Znają swoje rewiry, znają klientów. Tworzą zgrany zespół, który wspiera się w trudnych chwilach. To jest nasza prawdziwa przewaga konkurencyjna.

Plany na przyszłość i ekspansja

Katarzyna Wiśniewska

Podbiliście Poznań. Wiem, że wasze charakterystyczne grafity i mandarynki można już spotkać w innych miejscach. Jakie są wasze cele na najbliższe lata.

Maciej Kowalski

Poznań to nasz dom i tutaj szlifowaliśmy wszystkie procesy. Udało nam się stworzyć model, który jest wysoce skalowalny. Obecnie z sukcesem operujemy w Warszawie i we Wrocławiu. Te miasta mają nieco inną strukturę urbanistyczną, ale problemy pozostają te same. Nasza metodyka wdrażania nowych lokalizacji jest już bardzo precyzyjna.

W najbliższym roku planujemy wejść do kolejnych pięciu dużych aglomeracji w Polsce. Skupiamy się na Krakowie, Trójmieście i Łodzi. Rozmawiamy również z partnerami z zagranicy. Okazuje się, że nasz system oprogramowania jest unikalny na skalę europejską. Możliwe, że za jakiś czas będziemy licencjonować naszą technologię firmom z innych krajów.

Pracujemy także nad wdrożeniem innowacyjnych rozwiązań chłodniczych do rowerów cargo. Pozwoli nam to na transport leków i wrażliwej żywności z pełnym zachowaniem ciągu chłodniczego. Testujemy nowe, jeszcze bardziej wydajne ogniwa bateryjne. Chcemy osiągnąć status firmy całkowicie neutralnej węglowo do końca przyszłego roku. Rozwijamy projekt zalesiania terenów podmiejskich jako rekompensaty za ślad węglowy, którego nie możemy jeszcze wyeliminować. Przyszłość logistyki musi być zielona. Hey Tuki będzie liderem tej zmiany.

Sieć dostaw Hey Tuki w przestrzeni miejskiej

Błyskawiczny kwestionariusz

Ulubiona pora dnia na dostawy

Zdecydowanie wczesny poranek. Miasto budzi się do życia, powietrze jest jeszcze świeże, a ruch na ulicach minimalny. Nasze rowery bezszelestnie przecinają puste place. To magiczny moment, kiedy czujemy pełną harmonię z tkanką miejską.

Najdziwniejsza paczka, jaką przewieźliście

Otrzymaliśmy nagłe zlecenie z teatru. Dostarczaliśmy rowerem cargo ogromne, dwumetrowe skrzydła anioła na premierę sztuki. Kurier wyglądał jak mitologiczna postać przemykająca przez zakorkowane centrum. Wzbudził ogromną sensację wśród przechodniów.

Największa oszczędność z optymalizacji

Dzięki wdrożeniu naszego autorskiego algorytmu trasowania w ubiegłym miesiącu, zmniejszyliśmy całkowity przebieg floty o dwadzieścia dwa procent. Wymiernie przełożyło się to na ogromne oszczędności energii i pozwoliło obsłużyć więcej paczek w krótszym czasie.

Wpływ Hey Tuki na lokalny biznes

Dostawy dla rzemieślniczych palarni kawy

Współpracujemy z wieloma małymi kawiarniami w Poznaniu. Dostarczamy im świeżo palone ziarna z lokalnych palarni. Dzięki szybkości naszych rowerów cargo, kawa trafia do kawiarni w dniu wypału. Nie korzystają już z dużych ciężarówek dostawczych. To obniża ich koszty operacyjne. Podkreśla również ich ekologiczny wizerunek w oczach klientów.

  • Redukcja emisji CO2 o ponad 40% w łańcuchu dostaw.
  • Gwarancja dostawy w ustalonym oknie czasowym z dokładnością do 15 minut.
  • Brak konieczności magazynowania dużych partii towaru przez lokale.

Wsparcie dla niezależnych księgarni

Księgarnie kameralne mają trudne zadanie w starciu z gigantami internetowymi. Pomagamy im wyrównać szanse. Oferujemy usługę dostawy książki z lokalnej księgarni w czasie poniżej dwóch godzin. Czytelnik zamawia online, a my natychmiast odbieramy książkę z półki na sąsiedniej ulicy.

  • Wzrost sprzedaży lokalnej o blisko 30%.
  • Zatrzymanie kapitału w obrębie lokalnej gospodarki.
  • Szybsza dostawa niż oferują największe platformy handlowe.

Transport kolekcji modowych

Projektanci ubrań potrzebują delikatnego i estetycznego transportu. Nasze miękko wyściełane przestrzenie ładunkowe sprawdzają się tu idealnie. Przewozimy unikalne sztuki odzieży prosto ze szwalni do butików. Dostawy realizujemy bezemisyjnie, co świetnie wpisuje się w nurt zrównoważonej mody.

  • Bezpieczny transport w sterylnym i suchym środowisku.
  • Możliwość transportu odzieży na wieszakach.
  • Obsługa pilnych zwrotów i wymian.